|
|
|
|
|
Rozmowy:
Nasz człowiek w Jaguarze
Nasz człowiek w Angli, od 20 lat na usługach dla jednej z najbardziej prestiżowych, wymagających i elitarnych marek samochodowych na świecie. A tak już zupełnie na boku - prawdziwy miłośnik motoryzacji. Tadeusz Jelec - żywy dowód na to, że jeśli się czegoś bardzo chce - da się osiągnąć niemożliwe. Zapraszam na rozmowę. Furious.pl: Na wstępie kieruje naprawdę wielkie Podziękowania za to że znalazł Pan czas na rozmowę z nami. Jest Pan wysoko cenionym specjalistą w studiach projektowych na całym świecie, intryguje mnie jak rozpoczęła się Pana kariera – wtedy młodego studenta, którego nagle dostrzegł sam słynny Peter Stevens z Lotusa ? Droga z Giżycka do Chelsea była zapewne „kręta” ? Tadeusz Jelec: Rzeczywiście, nie była taka prosta. Proszę wziąć pod uwagę, ze były to zupełnie inne czasy. Lata 80-te kiedy granice nie były tak otwarte jak teraz a komunikacja odbywała się na zasadzie poczty i telefonów, do których nie zawsze był dostęp. O istnieniu "Royal College of Art" dowiedziałem się z artykułu w gazecie, którą przypadkowo znalazłem na ławce dworca w Klagenfurt. I od tego momentu wiedziałem dokąd będę zmierzał. Idea pozostania projektantem samochodowym nigdy nie była mi obca. Tak jak u wielu młodych ludzi zeszyty szkolne zamiast wypracowaniami , zapełniały się rysunkami zmodyfikowanych Polonezów, Syrenek. I od czasu do czasu nieśmiałymi propozycjami dla innych marek samochodów. Ten artykuł jednak przypieczętował moment podjęcia decyzji o wyruszeniu na dalsze poszukiwania . W ‘83 dotarlem do Londynu. W trakcie moich “poszukiwań” poznałem Richard’a Oakes’a (brytyjski design guru świata kitcar’ow), który prowadził małe studio projektowe na Olimpii (Londyn). Stamtąd już niedaleko było do "Royal College of Art" (wówczas jedna z trzech uczelni na świecie kształcąca projektantów samochodowych). Jak kolwiek ten punkt docelowy nie był dla mnie jeszcze osiągalny. Po prostu nie bylem na tyle dobry aby wejść w szeregi studiujących na tej uczelni . Potrzebne mi było lepsze przygotowanie. I tu z pomocą przyszły studia na "Chelsea School of Art". Uzyskanie dyplomu tej uczelni okazało się trafnym przedsięwzięciem. Następne 2 lata spędziłem ucząc się kunsztu projektowania samochodów na wymarzonej uczelni. Te 2 lata okazały się nie tylko ciężką pracą ale wspaniałą “przygodą” , w trakcie której poznałem wielu ludzi ze świata projektantów motoryzacji i sztuki. Miedzy innymi Peter’a Stevens’a ówczesnego szefa grupy projektowej firmy Lotus. Peter zaproponował mi współprace w tworzeniu nowego studia projektowego TWR Design ( TWR – Tom Walkinshaw Racing ). I tak rozpoczęła się moja kariera zawodowa jako projektanta samochodów.
Tadeusz Jelec: Budujemy na historii, czyli powtórka z E-type’a co było niesamowitym zaskoczeniem dla publiczności w latach 60-tych. Sadząc po wstępnych reakcjach wydaje mi się, ze samochód ten osiągnie w przyszłości ten sam ikoniczny status. Czym jest ? Na ta odpowiedz niestety będziecie musieli poczekać. Proszę uzbroić się w cierpliwość. Przyszłość rzeczywiście wygląda ekscytująco. Na pewno Was nie zawiedziemy. Zresztą jak już wszystkim wiadomo nasza firma przeżywa coś w rodzaju renesansu a uświadamia mi to czas spędzany w pracy. Jest to naprawdę wspaniale uczucie kiedy praca jest po prostu przyjemnością, szczególnie gdy się tworzy tak nadzwyczajne rzeczy.
Tadeusz Jelec: Z każdym z projektów nad którymi pracowałem wiążą mnie miłe wspomnienia . Projektowanie to nie tylko naszkicowanie kształtu i charakteru (to zajmuje ok 10% całości projektu), większość czasu poświecą się na współprace z ludźmi, z całym zespołem pracującym nad danym projektem. Od jakości tej współpracy zależy jej ostateczny efekt. I takim wspaniałym efektem dla mnie był XJ8 z 1997 roku. Byc może dlatego, ze była to dla mnie pierwsza okazja do “popisania się “ tak na 100% swoimi umiejętnościami jako projektant. Niestety nie mogę dzielić się informacjami na temat tego co robię w chwili obecnej ale muszę przyznać ze przeżywam podobne chwile jako już doświadczony projektant. Furious.pl: Zastanawiam się co Pan uważa osobiście za największy błąd obecnych samochodów w kwestii projektowania wnętrz. To że są przeładowane przyciskami, nie mają charakteru a jak mają to niespełnianą podstaw ergonomii – jak Pan myśli ? Tadeusz Jelec: Nie wiem czy można tu mówić o błędach, każdy z producentów ma swoją filozofie związaną z projektowaniem i docelowym nabywcą. Proszę zwrócić uwagę, iż każdy z nas jest jest indywidualnością i postrzega otaczający go świat z własnego punktu widzenia. Opracowanie wiec wnętrza samochodu nie jest łatwym zadaniem z punktu widzenia projektanta. Na to nakłada się wiele czynników: marketing (wymagania docelowej grupy odbiorców), technologia umożliwiającą zastosowanie odpowiednich funkcji, koszt wytworzenia, jakość materiałów, ergonomia ( rozmieszczenie poszczególnych funkcji) i wiele, wiele innych z którymi spotyka się projektant . Niezła łamigłówka. Jeśli chodzi o kompleksowość wnętrz to przyznam ze jeszcze kilkanaście lat temu nie było to takie trudne do rozwiązania. teraz aby sprostać wymaganiom obszernej grupy klientów niemalże podstawowe auto “naszpikowane” jest elektronika a sterowanie skomputeryzowanym pojazdem z jego wielofunkcyjnymi gadżetami czasami wymaga niezłej znajomości tematu. Użyje bezpośredniego porównania Fiat 500 ’1969 i Fiat 500 ‘2010. No cóż, nie można. Pozostaje nam tylko “zabawa z kształtem i materiałami (i tu pojawiają się eksperci z tej dziedziny którzy znają się nie tylko na kolorach ale i właściwościach materiałów. Ich wytrzymałości, odporności na ekstremalne temperatury itd.).
Tadeusz Jelec: Codziennie poruszam się raczej klasyczną kombinacją. Jasne wnętrze (ivory) i czarne nadwozie. Od czasu kiedy XF wszedł do produkcji niemal nie wysiadam z niego. Oczywiście żartuje gdyż ze względu na funkcje zmiana moich samochodów odbywa się dość często (co kilka miesięcy) ale przede wszystkim są to produkty JLR. W weekend’y bywa rożnie, w zależności od potrzeb. Nie mogę nazwać tego konkurencją ale jednym z moich najbardziej ulubionych aut jest Fiat 500. Przesympatyczne autko pełne swoistego charakteru. W latach 90-tych w trakcie pracy nad X308 zająłem się restaurowaniem oryginalnej 500-setki z 69-go roku. Niestety “pożegnałem “ się z tym autkiem w 4 lata później (teraz bardzo żałuje). Jeśli chodzi o auta masowej produkcji to do gustu przypadło mi Renault Megane Coupe. A konkurencja, hmm …. Muszę przyznać, że tu będę miał problem gdyż są to dwa rożne auta F458 i DB9. No cóż pozostaje mi tylko “zaparkować” je na półce domowego biura (na razie). Uważam, ze w chwili obecnej większość producentów samochodów wypuszcza na rynek auta godne uwagi i trafiają one do ludzi, którym ich posiadanie sprawia ogromna satysfakcje. Wszystko zależy od naszych preferencji i oczywiście “grubości portfela” jaki posiadamy. Kiedy bylem studentem moim środkiem lokomocji był stary pordzewiały Citroen Dyane . Wówczas traktowałem go jako swojego pierwszego “Jaguara” . Nie wyobrażałem sobie iż w kilka lat później dane mi będzie najpierw zaprojektować a następnie usiąść za kierownicą tego prawdziwego, którego sobie “wymarzyłem”.
Tadeusz Jelec: Obserwacja i wyciąganie wniosków z tego co nas otacza lub fascynuje . To w naturalny sposób wyzwala w nas kreatywność. Podstawą komunikacji projektanta jest przede wszystkim rysunek. Język, którego w tym przypadku nie zastąpią żadne inne media. Każdy projekt zaczyna się zawsze od postawienia pierwszej kreski. Tego oczekuje od młodych adeptów sztuki projektowania. Poza tym projektant musi posiadać wyobraźnie przestrzenną no a przede wszystkim cierpliwość i determinacje. Bardzo często spotykam się ze stwierdzeniami o tym, że ktoś coś zaprojektował. Okazuje się później, że był to tylko szkic, idea. Na tym projekt się nie kończy, to dopiero początek . Reszta to żmudna ale jakże satysfakcjonująca praca. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, a powinni. Furious.pl: Czego można życzyć Panu – Mistrzowi, człowiekowi wydawałoby się spełnionemu w życiu pozostawiającego po sobie spuściznę dzieł sztuki na którą z pewnością Sir William Lyons spogląda gdzieś z ogromnym szacunkiem ? Tadeusz Jelec: Miło mi, że tak Pan to ujął. Rzeczywiście jest to ogromna satysfakcja mieć wpływ na tworzenie historii brytyjskiej motoryzacji. Wydaje mi się jednak, że najważniejsze w tym wszystkim jest zdrowie i wytrwałość w tym do czego się dąży. Dla mnie są to dwa bezcenne pierwiastki, które umożliwiają człowiekowi dotrzeć do celu jaki sobie wytyczy... Ja natomiast Życzę Państwu - Zdrowych, Wesołych i Pogodnych Świat oraz pomyślności w Nowym 2012 Roku, aby dla każdego z Was praca kojarzyła się z przyjemnością a samochód, o którym marzycie stal się rzeczywistością (tak jak dla mnie kiedyś Jaguar). Z Tadeuszem Jelcem dla portalu Furious.pl wywiad przeprowadził Red. Bartłomiej Chruściński (Furious.pl)
|
|
|||||||
|
Copyright © 2006 Furious.pl - created by Projekty Graficzne |
Reklama: Alufelgi | pożyczka przez internet | xenon | Odzyskiwanie długów | ubezpieczenie samochodu | Ubezpieczenie OC | Kalkulator OC | kredyt dla firm |