|
|
|
|
|
Pierwsza wersja Porsche GT3 zadebiutowała w roku 1999. Wygląd zewnętrzny nie odbiegał zbytnio od innych modeli. Wnętrze przypomina typowo sportowy wóz, wyposażone jest ono w kubełkowe siedzenia oraz sportową kierownicę i zegary. Model ten wyposażony jest w 6-cylindrowy silnik o pojemności 3600 cm3. Prędkość maksymalna seryjnego egzemplarza GT3 996 to 305 km/h, a do 100 km/h auto przyspiesza w ok. 4,5 sekundy. Dzisiaj mamy okazję zaprezentować jeden z egzemplarzy GT3 996, wzbogaconego o kilka dodatkowych modyfikacji. Auto pochodzi z północnych regionów Polski, a my zapraszamy do wywiadu, jaki udało nam się przeprowadzić z jego szczęśliwym posiadaczem, a zarazem wielkim miłośnikiem motoryzacji i motosportu - Marcin'em. Rozpocznijmy naszą rozmowę od bliższego przedstawienia Porsche 911 GT3. Co zadecydowało o tym że zdecydowałeś się na ten właśnie, model Porsche? To nie była rozsądna decyzja. Ale czy coś wyjątkowego może być pospolite, a tym bardziej może być racjonalne? Nic co jest pospolite nie wzbudza tyle emocji. GT3 właśnie taka jest: rzadka, nierozsądna i wyjątkowa, niosąca za sobą niesamowitą dawkę emocji. Zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Napotyka na pozytywne emocje wśród wszystkich; starych i młodych, mężczyzn i kobiet, kierowców i pasażerów, wśród tych, którzy znają się na motoryzacji i wśród tych którzy nie mają o niej zielonego pojęcia. Widząc nią, czują jednak, że jest w tym aucie coś wyjątkowego.
Tak więc kontynuując ten kierunek decyzja padła na GT3, które spełniało wszystkie kryteria. Potem okazało się, ze do tego auta trzeba się „trochę” przyzwyczaić. Kupiłem je w grudniu 24/12/2006 i w styczniu już ruszyłem do walki na zawody w warunkach 0’C i deszcz. Przegrałem tylko z Subaru Imprezą. Choć minęło już tyle lat, uważam to za jedną z najlepszych decyzji motoryzacyjnych jakie podjąłem. Tak wiele poświęciłem jej czasu i nie tylko, w zamian nabywając bogatą wiedze z dziedziny motoryzacji i moto-sportu. Zjadłem na niej zęby. Był okres między sezonami letnimi, że kładąc się do łóżka i zamykając oczy widziałem wszystkie elementy zawieszenia. To był efekt czasu spędzonego z nią u mojego mechanika po to aby coś ulepszyć, coś zmienić. GT3 jest jak pudełko klocków lego. Kto jako dziecko nie miał w charakterze rozbierania zabawek z ciekawości do zera, a tylko rozkładał je na kocyku po to aby wieczorem złożyć je do pudełka, składając w kostkę kocyk, nie zrozumie tego auta. Niech lepiej sobie kupi inne sportowe auto. To jak te klocki Lego Technics - możesz kupić domek z lego w stylu amerykańskim z żółtym psem w ogródku, zburzyć i ułożyć drapieżny statek kosmiczny, z tych samych elementów. To jest w tym samochodzie piękne. Wielość rozwiązań głównie przy zawieszeniu, wahaczach, geometrii. Tak... Zjadłem zęby na niej…
Zaleta dla mnie jest jedna i podstawowa. Mianowicie jadąc takim autem, a jest w tej grupie jeszcze kilka ale niewiele, masz możliwość poczucia co tak naprawdę znaczy jechać samochodem. Na czym polega prowadzenie, kontrola i czucie samochodu. To auto zapewnia grom emocji których nie dostarczy Ci 99% aut na rynku, jadąc nimi nawet 300km/h. Dlaczego? Ponieważ nie w prędkościach maksymalnych tkwi diabeł. To auto pochodzi.. a raczej odwrotnie... To Porsche GT3 Cup po „paru” modyfikacjach wywodzi się od GT3. Nie jest żadną tajemnica, ze GT3 Cup to najszybsza seria samochodów turystycznych na świecie. Oczywiście żeby była jasność, GT3 to nie to samo co GT3 CUP (wyczynowa gt3 z homologacją FIA) ani też najmocniejsza GT3 RSR. Niemniej jednak, są to auta z tego samego profilu i które powstały zgodnie z tą samą filozofią, a jedna od drugiej różni się przede wszystkim stopniem ewolucji i zaawansowanych modyfikacji. Tak więc jak wspomniałem, największą zaletą jest fakt poczucia emocji rodem z najszybszych, światowych serii wyścigowych. Emocji takich, które dostarczy nam tylko niewiele aut na tym globie. Po prostu ten ryk wysokoobrotowego silnika powyżej 5000 obr/min, wtulona sylwetka kierowcy w niesamowite fotele Recaro i niespotykanie precyzyjny układ kierowniczy oraz czułe zawieszenie sprawiają, że najnormalniej w świecie ciarki przechodzą po plecach… Kilka lat temu w angielskojęzycznej gazecie przeczytałem określenie: "The thrill never seems to go away” - wtedy jeszcze nawet nie wiedziałem co to znaczy. Oprócz tej zalety ma też inną, może dość istotną dla sporej ilości zwolenników motoryzacji, w szczególności aut sportowych. Prostota konstrukcji i wytrzymałość. To auto po prostu potrzebuje szybkiej jazdy i o czym tylko trzeba pamiętać, to regularny przegląd i wymiana płynów. No ale jeśli bym brał tylko tę zaletę pod uwagę, to pewnie kupił bym Toyote...
Lista nie jest tak długa, ale faktycznie zdecydowałem się coś pozmieniać... „Się pozmieniać" - to może brzmi zbyt dumnie, po prostu zleciłem niektóre prace, renomowanym firmom tuningowym w Europie: Sportec (Szwajcaria), Manthey Racing (Niemcy) i Cargraphic (Niemcy). Jest to na tyle nieodkryty model w kraju, że po prostu nasze firmy nie mają żadnego doświadczenia w tej kwestii. Modyfikacje które pojawiły się do te pory.... Zawieszanie: KWS Manthey, karbonowe rozpórki Cargraphic. Silnik: Wydech, ECU, Karbonowy wlot powietrza i filtr K&N zrobiony przez Sporteca. Dodatkowe 20KM i 30Nm. 4,2 sec do 100 km/h i 311 km/h. Poza tym pojawił się karbonowy spoiler Manthey. Przeniesienie napędu: LSD GT3 CUP, wzmocnione skrzynia i lekkie koło zamachowe - Porsche Motosport. Zamontowałem również Porsche Rollbar i pasy FIA Sabelta. Generalnie modyfikacje miały raczej na celu wzmocnienie elementów seryjnych lub poprawienie prowadzenia aniżeli jakieś spektakularne efekty o które naprawde ciężko przy tak wykonanej pracy przez inżynierów Porsche. Mija wiele czasu zanim niemieccy tunerzy zabierają się np. za wydech nowo wypuszczonego GT3, a czasem w ogóle z tego rezygnują (np. 997 MKII). To są już tak dopracowane jednostki z tak małej pojemności. Jesteś osobą bardzo aktywną jeśli chodzi o imprezy organizowane na torach, ponieważ auto bardzo często można spotkać m.in. podczas Akademii Sportowej Jazdy Porsche która odbywa się na Torze Poznań, czy SRT Challenge rozgrywanej na lotnisku w Borsku..
Jeżdżę też na imprezy SRT gdzie udało mi się w ubiegłym roku zdobyć puchar SRT Challenge w klasie i generalce, a w tym roku chciałbym go obronić. Muszę jednak przyznać, że w tym pucharze jeżdżą naprawdę dobrzy i groźni kierowcy. Na dodatek dysponujący, szczególnie w mojej klasie bardzo mocnymi autami po wyrafinowanych modyfikacjach. Cytując ostanio zasłyszaną wypowiedź z radia jednego z organizatorów maratonu na temat biegaczy amatorów i sprzętu, powiedział on tak: „stopień testosteronu, ambicji, rywalizacji oraz wyposażenia sprzętowego wśród amatorów biegaczy jest na tak wysokim poziomie, że obecni zawodowcy spokojnie mogliby się od nich wiele nauczyć”. No i tak to już jest w naszym kraju. Nie ma pieniędzy na motosport, nie mówiąc o najdroższych seriach. Dlatego też amatorzy realizują swoje własne projekty, którymi często robią lepsze czasy na sportowych obiektach z racji tego, że nasi byli mistrzowie często nie mają takiego doświadczenia w bardzo mocnych tylnonapędówkach, a dwa - właściciel nie jedno już przeszedł ze swoją maszyną i sam tylko wie gdzie jest jego i jej granica. Lubiłem pojawiać się na tych zawodach ponieważ rywalizacja i sport to część mojej osobowości. Chyba potrafie się koncentrować i mobilizować, ponieważ czuje się tam jak ryba w wodzie. Przez te trzy sezony, jeśli pytasz o w/w imprezy byłem na 21 rundach. Trzynaście z nich wygrałem, na pięciu byłem drugi. Na trzech pozostałych byłem 3 i 4, tylko dlatego, iż dwa razy dopadły mnie małe awarie (m.in. przepalony przekaźnik - nie mogłem dalej jechac), a raz pojawiłem się z gorączką. Ale lubie te emocje. Śmieszna sytuacja była ostatnio na SRTC kiedy stałem już na starcie do ostatniego przejazdu na czas. Maksymalnie skoncentrowany, a w głowie przypomniały mi się słowa słynnego kierowcy wyścigowego A.Senny, udzielone w jednym z wywiadów: “It is simply in your mind, believing you can do it”. W tym momencie podszedł do mnie jeden z organizatorów i żartobliwie powiedział mi przez okno - „uwierz, ze mozesz to zrobić!”. Uśmiechnąłem się pod nosem i... wykręciłem najlepszy czas dnia. To wszystko jest w każdym z nas tylko każdy radzi sobie z tym na swój sposób.
Do tej pory udało mi się uzyskać na torze w Poznaniu czas 1,46 i uważam go za dość przyzwoity rezultat tym modelem. Myślę, że absolutny kres to wysokie 1,45. Powszechnie wiadomo, że ten tor z kilkoma prostymi premiuje mocne auta. Niestety dziś 996 gt3 nie jest już ostatnim słowem technologii i jest na rynku sporo mocniejszych aut. Po prostu przydałoby się jej 50/100 ps więcej albo, idealnie około 100-200kg mniej ale to nie jest takie łatwe chcąc zachować użytkowy charakter auta. Myślę, że tor to miejsce gdzie to auto czuje się bardzo dobrze i w porównaniu do innych 911stek i innych aut, cierpi najmniej. Wrażenia w środku są bardzo pozytywne. Ja już jeżdże nią trzeci sezon i czuje się nawet na torze z nią komfortowo, ale zawsze trzeba być czujnym. Po prostu jak to w sporcie, mamy chyba już dla siebie szacunek i dlatego się tak dogadujemy. Ja o nią dbam a ona odpłaca mi się na codzień i na zawodach. Trzeba pamiętać o tym, że GT3 to jedno z trudniej prowadzących się aut sportowych ze względu na swój rozkład masy oraz napędzaną tylko tylnią oś przy braku jakichkolwiek systemów trakcji. Większość firm dąży do równego podziału masy 50/50,a w GT3 przez ulokowanie silnika na tylnej osi jest to 60/40. To sprawia, że w trudnych sytuacjach, których nie brakuje na torze, w jednej chwili z kierowcy stajesz się pasażerem i trzeba być naprawdę szybkim aby nie pozwolić się rozchulać temu wahadłu na tylnej osi. Po prostu bunt musi być stłumiony w zarodku i momentalnie. Chce tu dodać, że GT3 należy do tej grupy aut, którymi naprawdę można szybko jechać na torze ale zbliżenie się do jej limitu w odróżnieniu do nawet zwykłych 911 zajmuje dużo więcej czasu, a bywają nawet przypadki, że nigdy. Powiem nawet więcej, że bardzo mała grupa ludzi potrafi jeździć tym autem na limicie. Trzeba być BARDZO szybkim.
Przy okazji chciałbym złożyć podziękowania dla firmy CNF (Centrum Napraw Felg - www.cnf.com.pl) z Gdańska oraz jej siosatrzanej firmie produkującej markowe felgi GT Racing za pomoc techniczną, serwis opon i ustawiania geometrii. Podziękowania należą się również mojemu mechanikowi z Gdańska, który jest jednym z najlepszych mechaników od tego typu samochodów w kraju. Samochód nie raz miał okazję gościć również na imprezach rozgrywanych na dystansie 1/4 mili... Startowałem na imprezach SSS'u w sezonie 2007 zdobywając Puchar SSS w klasie Street RWD oraz III miejsce w King of The Street za ten sam sezon. Czasy na 1,4 mili to 12,46 sec. Prosta nie leży w charakterze ani moim ani GT3 więc „postanowiliśmy” zabrać się tylko za zakręty. Na zakończenie tej rozmowy, nie będę pytać o plany na przyszłość dotyczące modyfikacji samochodu, ponieważ wiem że przygotowujesz się powoli do jego sprzedaży. Uchylisz nam rąbek tajemnicy dotyczący następcy, który zajmie miejsce GT3?
“We are made of emotions, we are looking for emotions, basiclly. Ii’s only the question of finding the way to experience them…” I na tym mieliśmy zakończyć naszą rozmowę, jednak chciałbym jeszcze poruszyć inny, równie ważny temat. W trakcie rozmowy przytoczyłeś cytaty Ayrtona Senny, znanego kierowcy wyścigowego, którego niestety nie ma już wśród nas. Domyślam się że odegrał on dużą rolę w Twoim życiu?" Nie jestem typem maniaka, ani wielkiego fana czegokolwiek, czy kogokolwiek, a największą role w moim życiu odegrali najbliżsi ale jeśli bym miał kogokolwiek wymienić z tzw idoli wieku młodzieńczego to tak, na pewno Ayrton Senna. Pamiętam jak jako nastolatek oglądałem relacje F1 transmitowane do naszego kraju. Wtedy nie było takich możliwości jak dziś. Ale jako dzieciak zawsze czekałem na wyścigi F1, gdzie za moich czasów pierwsze skrzypce grali, N. Lauda, A. Prost no i A. Senna, dopiero później N. Manseli, D Hill, i M. Schumacher. Tak dopiero sobie teraz zdałem z tego sprawę, że był to mój pierwszy sport, którym w takim stopniu się tak pasjonowałem. Dziwne.. w kraju gdzie zawsze królowała piłka. Widzisz analogie?:)
Pewnie nieświadomie wtedy dałem się zarazić tym sportem przez skromnego faceta jeżdżącego w żółtym kasku. Prawda jest taka, że więcej na temat, jednego z największych kierowców świata dowiedziałem się dopiero jak już byłem dorosły i natykałem się, na dotyczące jego osoby publikacje, wywiady, książki i filmy. Widzę dzis wiele wspólnych cech jakie mam z nim, pewnie jak miliony ludzi na całym świecie. Ten człowiek, nie tylko dzięki swoim nieprzeciętnym umiejętnościom za kierownicą ale też niespotykanej osobowości, charakterowi i empatii w stosunku do ludzi którzy nie mieli tyle szczęścia co on, stał się idolem tłumów na całym świecie i bohaterem narodowym w swoim kraju. On dał godność narodową wszystkim Brazylijczykom, sprawił że czuli się dumni z tego, że pochodzą z kraju, z którego pochodzi ich mistrz. Trzeba pamiętać, że stopa życiowa tam nie jest na wysokim poziomie a ubóstwo jest dość powszechne. To był wielki kierowca i wielka osobowość. Takich ludzi cenie i podziwiam. Nigdy nie śmiałbym się nawet porównywać do niego, ja osoba która nigdy nawet nie jechała w bolidzie F1. Pewnie nawet nie ruszyłbym z miejsca... Jest pare cech które jednak mamy wspólne i na które to cechy, zwróciły mi uwagę osoby mi bliskie przysłuchując się przypadkiem wywiadom czy filmom. Mianowicie, tak jak on, ja zawsze walczę tylko o pierwsze miejsce, reszta się nie liczy. Nie lubie kompromisów, może dlatego GT3. Dążę aby pobić rywali, a czasem nawet samego siebie. Po wygranych przechodzę do porządku dziennego, porażki gryzą mnie tygodniami wzmagając determinację. Naprawdę nie potrzebuję dodatkowych motywacji. Uwielbiam ściganie i rywalizację. Nawet jak biegam rekreacyjnie to gdy kogoś zobaczę przed sobą muszę go wyprzedzić. No i jak wspomniałem lubię sporty. Przykładam uwagę do harmonii umysłu i ciała. Jeśli zakładam jakiś cel to zrobię wszystko aby go osiągnąć. Pracuje dużo i tego samego wymagam od innych. Z tego co czytałem m.in. taki też był Senna, dlatego też pewnie go cenie i w jakiś sposób jest mi bliski. Tak, to był wielki mistrz i przede wszystkim człowiek warty naśladowania. Do dziś nie mogę się do tego przyzwyczaić, że tak młodo zginął. Tak bezsensownie. To tylko pokazuje jaką niebezpieczną dziedziną są sporty motorowe. To też powinno być przestrogą dla tych wszystkich tzw. mistrzów codziennej jazdy, którzy uprawiają wyścigi na publicznych drogach nie kontrolując tak naprawdę auta w 100% i nie będących świadomymi mnóstwa zagrożeń jakie istnieją podczas jazdy. Im mniejsza świadomość tym mocniej przyciskamy gaz, a wina nie zawsze musi być po stronie naszej albo człowieka. Zwolnijmy i włączmy rozum, choć w taki sposób sprawiając, że niektórzy wielcy kierowcy odeszli przedwcześnie, nie do końca na próżno.
Rozmawiał Karol Jaszewski
|
|
|||||
|
Copyright © 2006 Furious.pl - created by Projekty Graficzne |
Reklama: Alufelgi | pożyczka przez internet | xenon | Odzyskiwanie długów | ubezpieczenie samochodu | Ubezpieczenie OC | Kalkulator OC | kredyt dla firm |