Maciej Rybarczyk

Maciej Rybarczyk jest nowym zawodnikiem w polskich wyścigach. 23-letni kierowca z Poznania w swoim drugim sezonie startów wywalczył tytuł II-go Wicemistrza Polski w WSMP, złapał wyścigowego bakcyla i już przygotowuje się do startów w przyszłym roku. Mieszkaniec Kostrzyna Wlkp. rozważa kilka opcji na swój dalszy wyścigowy rozwój, jednak szczegóły odnośnie jego dalszej kariery w motorsporcie poznamy na początku 2010 roku. Osobą, która wprowadziła Rybarczyka do wyścigów jest Darek Nowicki. O ich współpracy, rodzinnych wyścigowych tradycjach, a także odczuciach po nakręceniu teledysku z Doniem, przeczytają Państwo w poniższym wywiadzie z zawodnikiem z Poznania. Zapraszamy!

Był to twój pierwszy pełny sezon. Jak oceniasz swoje umiejętności jako kierowcy wyścigowego i ten sezon w ogóle?

Maciej Rybarczyk: Prawda jest taka, że umiejętności kierowcy wyścigowego zdobywa się cały czas. To nie jest tak, że po dwóch czy czterech sezonach jazdy osiąga się sto procent umiejętności, tylko z każdym rokiem się je zwiększa. Natomiast jeśli chodzi o miniony sezon, to pozostał niewielki niedosyt. Od samego początku myśleliśmy, że pójdzie trochę lepiej, lecz wyszło jak wyszło. Mimo to jesteśmy zadowoleni z rezultatu i wywalczonego przede mnie tytułu Wicemistrza Polski.

Dzięki komu trafiłeś do wyścigów?

Dzięki Darkowi Nowickiemu, który mnie naprowadził. Jestem mu za to jak najbardziej wdzięczny.

Jak układa się pomiędzy Wami ta współpraca?

Współpraca układa nam się świetnie. Darek i cały zespół to profesjonaliści, co jest naprawdę bardzo ważne. Poza tym dobrze się rozumiemy na torze jak i poza nim.

Gdzie i jakim samochodem zadebiutowałeś w motorsporcie?

Pierwszy swój wyścig pojechałem Kią Picanto na Hungaroring.

Bierzesz pod uwagę starty w DSMP 2010 jakimś mocnym samochodem razem z Darkiem?

Budżet, który mieliśmy przeznaczony na ten sezon nie do końca zapewniłby nam wszystkie starty w długim dystansie. Myślę, że może w przyszłym roku uda się zebrać więcej pieniędzy i pojechać zarówno Wyścigowe, jak i Długodystansowe Samochodowe Mistrzostwa Polski.

Poznałeś już w swojej karierze kilka torów. Który twoim zdaniem jest najlepszy, ulubiony?

Tak naprawdę każdy tor jest inny, ale za najlepszy uznałbym czeski Most.

Czym są dla ciebie wyścigi? Sposobem spędzenia wolnego czasu czy może czymś więcej?

Coraz bardziej się w to wkręcamy i tak naprawdę zajmuje nam to coraz więcej czasu. Na początku traktowałem wyścigi jako hobby, teraz przeradzają się już w pasję. Na pewno nie jest to dla mnie sposób na życie, ponieważ jest raczej na odwrót: wykłada się dużo pieniędzy, lecz mało się zyskuje, a wiadomo, że trzeba z czegoś żyć. Gdyby było inaczej, to myślę, że włożylibyśmy w to całą swoją energię.

Mówi się, że zawodnik musi poznać swoje granice i kiedyś w końcu przytrafia się to pierwsze wypadnięcie z toru i jakieś poważniejsze kolizje. Czy u ciebie miało już miejsce takie ostre przekroczenie barier?

Zawsze zdarza się jakaś pomyłka. Nikt nie jest maszyną i cały czas popełnia się błędy czy to na mokrej, czy na suchej nawierzchni. Wiadomo, że suchy tor często wybacza pomyłki, mokry niestety nie. Oczywiście zdarzały mi się wyjazdy poza nawierzchnię. Na szczęście do tej pory nic poważnego się nie stało i miejmy nadzieję, że tak pozostanie.

Czy przed wyścigami samochodowymi uprawiałeś jakiś inny sport?

Tak, ale tylko amatorsko. Zawsze miałem jednak żyłkę do jazdy. Brałem udział w KJSach, ALTach (Amatorska Liga Torowa — przyp. aut.).

Jaki jest twój wyścigowy samochód marzeń?

DTM. Myślę, że każdy kierowca występujący w wyścigach samochodów turystycznych marzy o takim aucie.

Kto jest twoim sportowym idolem?

Trudno powiedzieć od razu, ale na pewno Robert Kubica, który jako jedyny Polak tak mocno się wybił w sporcie samochodowym i jest na samej górze.

Czy twoja rodzina posiada jakieś tradycje wyścigowe?

Mój dziadek jeździł jakieś 50 lat temu, kiedy wyścigi nie były jeszcze sportem jako takim. Tylko że on ścigał się na motorach.

Idąc tym tropem, nie myślałeś kiedyś o motorach?

Nie mam aż tyle zaufania i odwagi, żeby wsiąść na motor. Gdybym wsiadł, to pewnie już by tak zostało, ale nie chcę tego robić. Znacznie lepiej i bezpieczniej czuję się w aucie.

Jak podobało ci się kręcenie teledysku Donia, do którego doszło w ostatnim tygodniu października?

Pierwszy raz miałem styczność z nakręceniem jakiegokolwiek klipu. Była to bardzo duża promocja dla wyścigów samochodowych, które w Polsce są niestety na sportowym marginesie. Nie mogę się doczekać, jak ujrzę ten teledysk zmontowany w całości. Po pracy ekipy było widać, że jest to bardzo profesjonale przedsięwzięcie.

Jak wygląda twoje życie poza wyścigami? Przede wszystkim praca czy też coś poza nią?

Wyścigi pochłaniają bardzo dużo czasu. Trzeba wszystko ciągle dopracowywać, testować. Poza nimi w dużym stopniu poświęcam się pracy, ale znajduję też chwilę na rozrywkę. Bardzo lubię sporty zimowe. Od piętnastu lat jeżdżę na nartach i po wyścigach jest to drugi sport, który naprawdę kocham.

Co z przyszłym sezonem i jaki los czeka Twoje Clio?

Do końca jeszcze nie wiemy. Może jakiś puchar, polski lub zagraniczny. Jest też opcja kupienia mocnego auta i występów w Polsce. Clio będziemy chcieli sprzedać w tym roku, więc jeśli znajdzie się ktoś chętny, to jesteśmy otwarci.

Czego ci życzyć jeśli chodzi o motorsport?

Tego, żebyśmy jeździli. Jak się już jeździ, to osiąga się sukcesy, małe czy duże. Poza tym wiary w siebie, sponsorów, którzy będą chcieli nas dalej wspierać.

Rozmawiał Tomasz Helman (TH MEDIA)

 

Loading ...

Copyright © 2006 Furious.pl - created by Projekty Graficzne

Kontakt & Reklama

Reklama: Alufelgi | pożyczka przez internet | xenon | Odzyskiwanie długów  | ubezpieczenie samochodu  |  Ubezpieczenie OC | Kalkulator OC | kredyt dla firm