|
|
|
|
|
Po bardzo długim czasie powracamy z kolejnym ciekawym motocyklem, w rozmowie z jego właścicielem - przed Wami Konrad Sobczyk i Suzuki Hayabusa 1400 Nitro. Konrad jest zawodnikiem od wielu lat ścigającym się na dystansie 1/4 mili, który brał już udział w wielu imprezach tego typu i to właśnie do niego należy ubiegłoroczny rekord na tym dystansie. Czerwona Hayabusa przecięła metę z prędkością 236 km/h ustanawiając rekordowe ET 9.525, podczas imprezy Moto Piknik na podolsztyńskim lotnisku Dajtki. Chwilę później rekord ten, udało się poprawić w Czechach (9,17 sekundy), więc teraz nie pozostaje nam nic innego, jak tylko oczekiwać pierwszej "ósemki" w wykonaniu Konrada Sobczyka. Witaj Konrad! Mamy początek roku i jeszcze kilka miesięcy do rozpoczęcia nowego sezonu. Czy przez ten okres Hayabusa przeszła jakieś nowe modyfikacje mające na celu zbliżenie się do pierwszej "ósemki" w klasach motocyklowych? Hm, powiem tak: do tej pory „liżę rany” a w zasadzie motocykl po zawodach w Czechach, gdzie po jednym z wyścigów silnik powiedział dość. Tak na marginesie szansa na pierwszą polską motocyklową „ósemkę” była już właśnie tam: najpierw ET 9,3 a w kolejnym starcie 9,17. Przekonanie o tym, że przejechanie 400 m poniżej 9 sekund było możliwe daje analiza czasów przejazdu dystansu pierwszych 60 stóp wszystkich startujących. W dużym skrócie przyzwyczajenie do naszych torów ze słabą nawierzchnią zrobiło swoje, strach o utracenie trakcji na starcie spowodował zdecydowanie wolniejszy start niż to było możliwe. Wracając do modyfikacji, to będę chciał oprzeć się na setupie przygotowanym do startów w Czechach, wartością dodaną natomiast będzie (jeśli pozwoli na to czas) większa liczba startów treningowych, a w rezultacie, mam nadzieję, poprawa wyżej wymienionego czasu na dystansie pierwszych 60 stóp.
Lista modyfikacji jest dość długa, koncentrując się jednak na najważniejszych wymieniłbym instalację podtlenku azotu, zmianę elementów układu korbowo-tłokowego, zwiększenie pojemności poprzez rozwiert cylindrów, zastosowanie innych wałków rozrządu itd. Aby przenieść znacznie odbiegającą od oryginału moc bez uślizgu sprzęgła ten element również zastąpiłem zestawem aftermarketowym. Istotne podniesienie mocy vs fabryczna Haya nie miałoby sensu, gdyby zawieszenie motocykla nie zostało obniżone a tylny wahacz przedłużony. Motocykl po prostu zaraz po starcie „poszybowałby” na tylne koło. To przyjemne i efektowne, niestety nieefektywne. Tak na marginesie, obecnie motocykl i tak ma „chęć wstawać”, pomimo zaimplementowanych zmian, jest to jednak dla mnie potwierdzenie na systematyczną poprawę kontroli trakcji z którą, jak się okazuje, walczą nie tylko koledzy mocnych samochodów. Chciałbym w tym miejscu podkreślić, bo wielu jest takich co sądzi inaczej, że WSZYSTKIE modyfikacje i prace przy motocyklu wykonuję sam, a pomocy konkurencji, nawet tej najmocniejszej, nie odmawiam o czym przekonał się już Arek Pawlukiewicz (Szajba), kiedy w trakcie ubiegłego sezonu silnik z jego Hayabusy wylądował na moim stole warsztatowym.
Człowiek to taka istota, która ma doskonałą zdolność przystosowania się, adaptacji do różnych warunków. Mój przypadek jest tego doskonałym potwierdzeniem. W trakcie sezonu miałem okazję „polatać” seryjną Hayabusą i wrażenia jakie miałem po przejażdżce były następujące: motocykl, który kiedyś, w mojej ocenie, przyspieszał z niesamowitą dynamiką, teraz po zabawie egzemplarzem znacznie odbiegającym od fabrycznej wersji PO PROSTU NIE JEŹDZI!!! Cóż mogę dodać, wiele jest kwestią odniesienia. A jak oceniasz tego typu imprezy organizowane w naszym kraju? Wyjazd do Czech oprócz konfrontacji ze znacznie lepszymi zawodnikami (podany powyżej czas ET 9,17 s pozwolił mi zająć na 12 zawodników dopiero 6te miejsce!) miał właśnie na celu również pomóc uzyskać wiedzę jak organizowane są tego typu imprezy w innych krajach. To co zobaczyłem przerosło moje najśmielsze oczekiwania. W zasadzie nie wiem od czego zacząć, na przysłowiową całość złożyło się mnóstwo elementów, zaczynając od badań technicznych podczas których oprócz motocykla (to było prawdziwe badanie techniczne czytaj weryfikacja zgodności z przepisami a nie niestety jak w Polsce tylko kontrola dowodu rejestracyjnego) sprawdzany był również kombinezon i kask (czy posiadają atest) poprzez odprawę dla zawodników, ich przedstawienie publiczności czy wreszcie czyszczenie pola startowego po każdym burn-oucie. Ta ostatnia czynność, banalna prawda, a jak skuteczna: zawodnicy podjeżdżają na start, rozgrzewają opony (obok stoją panowie z wodą, którzy na skinienie zawodnika leją ją pod tylne koło) i „wypluwają” całe mnóstwo gumy, kamyczków i innego syfu, który uniemożliwia dobry start. To wszystko jest jednak momentalnie, po każdym zawodniku, sprzątane. Proste, ale jak działa! Tak zupełnie na marginesie nawierzchnia w zawodach, w których miałem przyjemność startować była BETONOWA!!! Przecierałem oczy z wrażenia i nie mogłem wprost uwierzyć, że na takim torze, można kręcić TAKIE czasy (Niemiec, który wygrał moją klasę uzyskał swoją Hayabusą czas ET 8,3!).
Podsumowując, nie będę narzekał na nasze krajowe imprezy, bo ludzie, którzy to robią naprawdę starają się jak mogą i widać, że robią to co raz lepiej. W mojej ocenie jednak oprócz oczywistej konieczności poprawy poziomu sportowego, trochę nam jeszcze w Polsce do organizacji tego typu imprez na profesjonalnym poziomie brakuje. Mam tylko nadzieję, tego bym sobie, jak i wszystkim zawodnikom i kibicom „ćwiartki” życzył, by „równanie” do lepszych nie zajęło nam lat świetlnych. Czy śledzisz na bieżąco to co dzieje na zachodzie w tej dziedzinie motosportu, np. w wyścigach organizowanych przez NHRA? Nie, nie śledzę na bieżąco, generalnie wiem jakie czasy „wykręcają” zawodnicy różnych motocyklowych jak i samochodowych klas w USA czy w Europie Zach., ale do systematyczności wiele mi brakuje. Wynika to głównie z faktu, że zawsze staram się być realistą, jeśli zaś chodzi o zawody na 1/4 mili to takie imprezy widzę z poziomu zawodnika a nie kibica a ponieważ dzieli nas do zawodników tam startujących sporo.. Traktuję to mniej więcej tak, jak nasz piłkarski pierwszoligowiec spogląda na angielską Premiership. Dlatego właśnie wybór na mój udział w zawodach zagranicznych padł na czeskie Hośkovice a nie angielskie Santa Pod.
Z ogromną przyjemnością! Powoli kończąc naszą rozmowę, chciałbym zapytać o plany na najbliższą przyszłość... Jeszcze w październiku w rozmowie dla scigacza.pl mówiłem o planowanej realizacji dwóch mocnych projektów tzn. dwóch motocykli (oczywiście Hayabusy) o mocy ok. 400 KM każdy (oba doładowane, jeden na podtlenku, drugi z turbosprężarką) oraz startach w Mistrzostwach Czech. Ze względu jednak na wycofanie się mojego głównego sponsora i trudnościami w znalezieniu następcy, plany muszę mocno zrewidować. Nie będę mógł przygotować motocykla tak jak bym sobie tego życzył a i starty w Czechach zostaną ograniczone do jednej, może dwóch eliminacji. Nie mniej jednak wspomniany wyżej przejazd poniżej 9 sekund nie daje mi spokoju i będę starał się zrobić wszystko co w mojej i mojej małej motorynki mocy, by to w sezonie 2009 osiągnąć. Pozdrawiam serdecznie! I tego właśnie Tobie również życzymy! Wiedząc że czyta nas wiele potencjalnych firm, które mogłyby sponsorować jego poczynania, podajemy numer kontaktowy, pod którym można uzyskać dodatkowe informacje: tel. 502 635 250 Rozmawiał Karol Jaszewski
|
|