JawoR (Hyundai Tiburon)

Hyundai Tiburon należy do samochodów bardzo rzadko spotykanych na naszych drogach. Egzemplarz który będziemy mieli okazję dziś Wam przedstawić, został wzbogacony w dodatkowe modyfikacje, o których udało nam sie porozmawiać z właścicielem samochodu - JawoR'em. Zapraszamy do bardzo obszernej lektury na temat Hyundai'a Tiburon'a

Zanim przejdziemy do modyfikacji które pojawiły się w samochodzie, chciałbym abyś opowiedział nam, jak doszło do tego że stałeś się posiadaczem tego właśnie samochodu...

Witam, zaczęło się od tego, że przybyło mi trochę kapitału, więc postanowiłem rozstać się z moim poprzednim autem, który był w rodzinie od lat, nieśmiertelnym Audi 80 B4. Rodzice jakiś czas wcześniej kupili sportowy samochód - Mitsubishi FTO. W ten sposób moje oczy otworzyły się na zupełnie nową klasę aut - coupe, na które dotychczas nie zwracałem uwagi rozbijając się wygodnym 4-5 osobowym sedanem. Nową fascynację próbowałem sobie racjonalnie tłumaczyć, że po co młodemu bezdzietnemu kawalerowi 4 – drzwiowe auto? Po co wozić na tylniej kanapie powietrze, płacić (chodziło mi o paliwo) za niewykorzystaną na co dzień przestrzeń, skoro jest mi ona poza kilkoma okazjami w roku zbędna? Po długich rozmyślaniach stworzyłem listę kryteriów, które miał spełniać mój przyszły samochód:

  • rocznik powyżej 2000,
  • moc powyżej 140 KM,
  • stylistyka nawiązująca do nowych aut,
  • sportowy charakter,
  • pojemny bagażnik,
  • skórzana tapicerka, bogate wyposażenie,
  • przebieg poniżej 100 tys. Km,
  • no i oczywiście cena, która nie miała przekraczać 35 tys. PLN

 

 

Po przestudiowaniu wszystkich krajowych i zagranicznych serwisów z ogłoszeniami motoryzacyjnymi, stworzyłem listę potencjalnych samochodów:

  • Audi TT 1.8 T 180KM,
  • Hyundai Coupe 2.0 143 KM lub 2.7 167 KM
  • Audi A6 (stare zamiłowanie do sedanów jednak całkowicie nie przeminęło) min. 2.0
  • Peugeot 406 Coupe,
  • Alfa Romeo GTV

Tak naprawdę jednak, na serio rozważałem 3 pierwsze pozycje. Z jednej strony Audi – świetna marka, znana z trwałości, jakości ale za tę cenę można nabyć modele 8-9 letnie z przebiegiem powyżej 100 tys. km. Nigdy nie wiadomo jak ktoś je użytkował, ile trzeba będzie włożyć pieniędzy aby przywrócić samochód do świetności. Audi TT – sportowy samochód, pewnie poprzedni właściciele go nie oszczędzali.

Hyundai – koreańskie auto. Niby to zdanie mówi samo za siebie ale mity o koreańskim shit’ie słyszałem od ludzi, którzy Hyundaia to co najwyżej w telewizji czy na parkingu widzieli. W między czasie moje Audi 80 – niezniszczalny wytwór niemieckiej inżynierii zaczęło się po prostu sypać, co spowodowało, że wiara w niezawodność stajni z Ingolstadt u mnie podupadła.

Wracając jednak do Hyundaia, to nagle było mnie stać na dużo nowsze auto, 3-4 letnie, z przebiegiem rzędu 60–80 tys. km, bogatym wyposażeniem i w odróżnieniu od Audi był to samochód rzadki na polskich drogach. Tiburon pojawił się także w grze Need for Speed Underground I i II, i miałem okazję wirtualnie pościgać się nim kilka lat prędzej. A kto z nas w dzieciństwie nie marzył aby mieć, któreś z tych aut?

Postanowiłem, że najlepiej będzie jeśli na żywo skonfrontuje te dwa auta. Wyszukałem więc komis w Warszawie, gdzie mogłem przymierzyć się do nich. W międzyczasie całkowicie skreśliłem z mojej listy życzeń A6, stwierdzając iż jest to auto zbyt stateczne, na które przyjdzie jeszcze czas. Tak się akurat złożyło, że pracownik komisu miał prywatnie Audi TT i mimo potężnej mocy, którą udało mu się z niej wykrzesać, nie polecał mi go zbytnio. Narzekał na małą ilość miejsca w stosunku do Hyundaia, mniejszy bagażnik, nie najlepsze wykończenie wnętrza. Moje oględziny potwierdziły te opinie.

Przyszedł więc czas na poszukiwania Coupe. Na pomoc przyszło mi Allegro. Był to żółty Hyundai Tiburon 2,7 (tak Coupe nazywało się w USA) z 2005 roku sprowadzony z USA o przebiegu 18.000 mil (ok. 30.000 tys. km) w najbardziej sportowej wersji - SE (Special Edition). Skontaktowałem się ze sprzedawcą. Cena wykraczała sporo poza moje kryterium ale postanowiłem spróbować sił. Udało mi się zbić cenę do przystępnej granicy. Zapewniliśmy się ze sprzedawcą co do naszych intencji i umówiliśmy się na spotkanie w połowie drogi w serwisie Hyundaia w Kielcach. Gdy nadszedł pamiętny dzień, zaopatrzywszy się w sekundantów w postaci rzeczoznawcy z PZMotu oraz pracowników serwisu przystąpiłem do pojedynku negocjacyjnego. Już od pierwszego spojrzenia wiedziałem, że to auto musi być moje i miałem nadzieję, że podczas inspekcji nie wyniknie nic co by przekreśliło je w moich oczach. Jak to przeważnie przy kupnie używanego auta bywa, wynikły różne „kwiatki”, ale na szczęście, za tym szła rzeczowa rozmowa z właścicielem, która prowadziła do zbijania ceny bazowej. Po kilkugodzinnym spotkaniu Tiburon stał się mój i ta historia trwa już ponad rok.

Jeśli z perspektywy czasu, miałbyś przedstawić główne zalety jak i wady Tiburona, to byłyby to...

Zalet jest naprawdę wiele. Co może niektórych zaskoczy, Hyundai jest naprawdę trwały i komfortowy. Jest to wysokiej jakości auto. Świetne jest też całe zaplecze części zarówno seryjnych jak i tuningowych po bardzo niskich cenach w porównaniu do podobnego sprzętu dedykowanego do BMW czy Audi. Wynika to stąd, że Tuscani jest w Korei autem kultowym, cieszy się również niesamowitą popularnością w USA, dlatego takie uznane koreańskie,  japońskie firmy tuningowe jak HKS, Injen, itd. nie przeszły obojętnie koło tematu i oferują swoje produkty właśnie do tego auta. Podsumowując asortyment jest naprawdę spory.

Samochód poza tym jest komfortowy, gazowe amortyzatory świetnie wybierają wszystkie nierówności. Auto jest szerokie, kierowca i pasażer nie mogą narzekać na brak miejsca, a sportowe, skórzane fotele są wygodne i dobrze trzymają na zakrętach. Również bagażnik jest bardzo pojemny. Nie mam pojęcia ile ma cm3 ale nie zdarzyła mi się jeszcze sytuacja, w której wybierając się we dwójkę na wyjazd musiałbym jako przestrzeń ładowną użyć tylnej kanapy.

Przekręcenie kluczyka, pobudzenie do życia V6 rozpoczyna piękny koncert symfoniczny tego silnika, który pobrzmiewa w tle i wiernie towarzyszy kierowcy podczas jazdy. Jednak nie jest to melodia natrętna ani uciążliwa przy dłuższym słuchaniu. Silnik ma moc 172 KM, szybko wkręca się na obroty i osiąga maksymalny moment obrotowy czyli 245 Nm, czego by się nie powstydził niejeden diesel. Jego kultura pracy przypomina Hondę, tzn. lubi wysokie obroty. 6 biegowa skrzynia pozwala na utrzymanie maksymalnego przyspieszenia do końca licznika, podczas gdy rywalizujące auta już dawno dostały po drodze zadyszki. Moc jest wystarczająca aby z powodzeniem wygrać na światłach z każdą normalną wersją seryjnego auta lub z pseudo ztuningowanymi autami, którym wielkie zderzaki, dudniące wydechy i naklejka „Turbo” na tylnej klapie mają dodawać 30% mocy. Czasami również uda się zobaczyć we wstecznym lusterku różne auta pokroju BMW od M-Power ale to raczej wynika z nieumiejętności kierowcy lub złego stanu technicznego tamtych pojazdów niż potencjału mojego rekina (Tiburon z hiszp. rekin).

Do sposobu prowadzenia nie mam żadnych zastrzeżeń. Układ kierowniczy stawia opór jak przystało na sportowe auto. Tiburon jest również dobrze wyważony, jeśli podróżują nim dwie osoby. W takiej konfiguracji auto trzyma się świetnie drogi, nie ucieka na zakrętach. Podczas gdy przeładowanie go bagażami czy też przejażdżki w 4 czy 5 osób to już inna sprawa. W takich sytuacjach Tiburon lubi spłatać figla i na zakrętach ujawnia się jego nadsterowność, którą czasem ciężko opanować.

Kolejną ważną zaletą tego auta jest jego nietuzinkowość. Ciężko pomylić to auto z innym, co mi się raz przydarzyło z Passatem, gdy próbowałem dostać się, jak się później okazało, do nie swojego auta. Hyundai Tiburon cieszy się zainteresowaniem innych kierowców oraz przechodniów. Jego prezencja jest na tyle okazała, że nie wtajemniczeni myślą, że jest to rasowy sportowy samochód o cenie 3-4 krotnie wyższej i o mocy paru set KM. W tym samochodzie ciężko pozostać anonimowym, ludzie pokazują go na światłach palcami, kierowcy w innych autach „gimnastykują” się we wstecznych lub bocznych lusterkach próbując dociec co to za marka. Za tak niewielką sumę masz okazję poczuć się jak gwiazda TV.

Co do wad, to tylna półka trochę trzeszczy! A tak na poważnie, to na wstępie wspominałem o moich poglądach dotyczących wożenia na tylniej kanapie powietrza, zasadności płacenia (chodziło mi o paliwo) za niewykorzystaną na co dzień przestrzeń. Gdy stoję na stacji i obliczam spalanie mojego auta w mieście – 15l /100 Km, a kierowca tankujący z dystrybutora obok swojego 7 osobowego monstrualnego SUV-a cieszy się, że spalił mu on tylko 10l oleju napędowego na 100 Km, myślę sobie w duchu „ale ja byłem naiwny…”. Niestety, za wszystko co wyjątkowe trzeba słono płacić. Kolejną niejako wadą Tiburona jest jego moc. Przy takiej aparycji liczba 172 KM nie brzmi zbyt poważnie. Auto potencjalnie wygląda na dużo mocniejsze niż jest w rzeczywistości. Koreańczycy jednak wyciągnęli wnioski i ich nowe sportowe Genesis Coupe będą już dysponowały w zależności od silnika mocą 220 i 420 KM.

Nazwałeś swój samochód Tuscani, pamiętam, że gdy umawialiśmy się na rozmowę mówiłeś, że jesteś posiadaczem Hyundaia Tiburona. Mógłbyś wyjaśnić tę kwestię?

Jasne! Sukces poprzedniej generacji Coupe czyli RD zarówno przed Face Liftingiem jak i po nim sprawił, że Hyundai postanowił jeszcze bardziej wyróżnić swoje sztandarowe sportowe auto, wypuszczając je na rodzimym i australijskim rynku pod marką Tuscani. Oryginalnie znaczki z tą marką były montowane jedynie na masce i tylnej klapie. Natomiast kierownica i silnik nadal były sygnowane „kopniętym” H. Podobnie jest również obecnie z Genesisem, jednak gama modeli w ramach tej marki jest znacznie szersza niż to było w przypadku Tuscani. Ponadto logika jaką kierowali się specjaliści od marketingu Hyundaia wciąż pozostaje dla mnie nieodgadniona. W Korei moje auto nazywałoby się Tuscani 2,7 Elisa, w Australii Tuscani Tiburon, w USA Hyundai Tiburon podczas gdy w Europie po prostu Hyundai Coupe. Niepopularność marki Tuscani oraz jej włoskie brzmienie rodzą wiele zabawnych sytuacji. Gdy zaciekawieni ludzie pytają co to za marka, a ja odpowiadam im, że Tuscani zwykle słyszę „A tak! To te włoskie sportowe auta…” Jakby odszukali tę nazwę gdzieś głęboko w pamięci.

Wróćmy do tematu modyfikacji które pojawiły się w samochodzie, zaczynając od tych które pojawiły się w samochodzie pod kątem stylistycznym...

Jak już wspomniałem zaplecze zarówno oficjalnych jak i nieoficjalnych dedykowanych dodatków jest bardzo silne. Najpierw omówmy modyfikacje zewnętrzne. Na pierwszym planie w oczy najbardziej rzuca się zderzak austriackiej firmy ATH. Zmienił on całkowicie wygląd auta, nadał mu sportowego i jeszcze bardziej unikatowego charakteru. Moim zdaniem jest to najbardziej udany zderzak z oferowanych, świetne duże wloty u dołu, oraz zasłonięty środkowy grill, który moim zdaniem tylko szpeci to auto. Jego wadą jest niskie położenie. Mając taki zderzak warto zaprzyjaźnić się z blacharzem i lakiernikiem, ponieważ częste wizyty renowacyjne są niezbędne (naprawiałem go już 2 razy).

Ponadto pojawił się tuning w stylu KDM (Korean Domestic Market). Wszystkie znaczki, kapsle felg Hyundai zamieniłem na oryginalne emblematy Tuscani. Ze starych oznaczeń pozostawiłem jedynie napis Tiburon. Na światło stopu w spojlerze nakleiłem naklejkę Tuscani, aby kierowcy z tyłu wiedzieli z jakim autem mają do czynienia. Poza tym w przednich lampach zamontowałem diodowe Angel Eyes oraz składające się z 14 diod kierunkowskazy (świetny efekt). Nad tylną tablicą rejestracyjną pojawiła się szerokokątna kamera cofania. Całości dopełniają aluminiowe naklejki Tuscani na małych bocznych szybach oraz emblematy Pininfarina na błotnikach (tutaj nie ma zgodności, niektóre źródła podają, że Hyundai Coupe generacji GK był projektowany przez włoskie studio designerskie). Już po zorganizowaniu sesji, której efekt macie okazję dzisiaj oglądać, zamontowałem lusterka z wbudowanymi kierunkowskazami oraz LED-owe podświetlenie bocznych skrzeli.

Kolejne zmiany pojawiły się wewnątrz samochodu...

Zmian wewnątrz było znacznie więcej. Zaczynając od znaczka Tuscani na kierownicy a kończąc na delikatnej przebudowie środkowego panelu. Poprzedni właściciel obszył również całą deskę czarną skórą wykończoną czerwoną nicią. Świetnie się to komponuje z fotelami, które utrzymane są w tych samych barwach. Z USA ściągnąłem pakiet stylizacyjny aluminiowych elementów (ring wokół stacyjki, nakładka na przestrzeń przy gałce biegów, przy dźwigni hamulca ręcznego, czerwona obwoluta zegarów z podświetlonym napisem Tuscani).

W miejsce skradzionego podczas przeprawy przez Wielką Wodę, seryjnego radia, zamontowałem 2 Dinową stację multimedialną z 7” calowym dotykowym wyświetlaczem, nawigacją, odtwarzaczem DVD, Bluetooth, USB, obsługa IPod’a i wiele innych jeszcze bajerów. Lubię jak w moim aucie panuje porządek, dlatego wejście USB zamontowałem w ten sposób, że jest osadzone na stałe w desce w zaślepce przycisku świateł tylnych przeciwmgielnych, których de facto nie mam. Podobnie rozwiązana jest kwestia wtyczki do IPoda. W wersjach wyposażenia z 1 Dinowym radiem montowane były dodatkowe wskaźniki momentu obrotowego, chwilowego spalania oraz napięcia akumulatora. Bardzo chciałem być bogatszy o te zbędne w czasie jazdy informacje, dlatego postanowiłem zamontować je również u siebie. Nie palę, dlatego najrozsądniejszym rozwiązaniem było zlikwidowanie popielniczki i przeniesienie zapalniczki pod dźwignię hamulca ręcznego. Stylizacja wewnątrz auta nie ograniczyła się tylko do kabiny, pojawiły się również pewne modyfikacje pod pokrywą maski, nie mające nic wspólnego z podniesieniem osiągów. Na obudowie bezpieczników pojawiły się czerwone nakładki z logo marki oraz oznaczeniem typu silnika. Wymieniłem również przewody płynu chłodzącego na czerwone firmy Samco Sport. Zaliczam je do stylizacji, gdyż nie planuję pójścia w stronę montażu turbiny, która mogłaby w pełni wykorzystać możliwości tych przewodów. Te modyfikacje ożywiły trochę szaro – czarną rzeczywistość panującą pod maską.

Ostatnim elementem powiedzmy stylizacyjnym jest wymiana wysłużonych fabrycznych opon Michelin Pilot Sport na Kumho ECSTA KU31. Wybór padł na tego producenta ze względu na rekomendacje do aut sportowych oraz ich japoński rodowód, który dobrze wpisuje się w koncepcję dalekowschodniego coupe.

Czy pod kątem zmian mechanicznych, również pojawiły się jakieś dodatkowe modyfikacje?

Nie jestem mechanikiem z wykształcenia, dlatego do zmian mechanicznych podchodziłem z dużą rezerwą. Ciekawość jednak wygrała i zabrałem się do tego od, jak mi się wtedy wydawało, najprostszej rzeczy czyli budowy układu dolotowego. Znajomi z Hyundai Coupe Club Polska (gorąco pozdrawiam!) testowali na własnej skórze różne typy stożków, wkładek sportowych itp. Itd. Bazując na ich doświadczeniach odrzuciłem koncepcję zakupu zestawów z aukcji. Mój wybór padł na Airbox karbonowy BMC CDA 85-150 polecany do aut o pojemności powyżej 1600 cc. Ponadto za przednim wlotem powietrza umieściłem specjalny łapacz, a dalej rurę z podwójnego aluminium izolowanego tekturą, która prowadzi  do filtra stożkowego zamkniętego w karbonowej obudowie. Te modyfikacje miały zapewnić, że powietrze dostające się do silnika nie będzie po drodze przez niego nagrzewane.

Pod maską pojawiła się również rozpórka kielichów amortyzatorów, stabilizator napięcia japońskiej firmy Inazuma Deizin, a także żółte kable, które bezpośrednio prowadzą prąd do alternatora, komputera, świec, radia itd. Konieczność wymiany klocków hamulcowych sprawiła, że również w tej sytuacji pokusiłem się na mały upgrade i w zaciskach zostały zamontowane klocki EBC Green Staff.

Czy w najbliższej przyszłości planujesz dalsze zmiany w samochodzie?

Plany żyją swoim własnym życiem i ulegają nieustannej zmianie. Wyznaję zasadę, że „lepsze jest wrogiem dobrego” także pokaźny zastrzyk gotówki prędzej spowoduje, że w moim „garażu” pojawi się nowy bolid niż kolejne modyfikacje w Tiburonie. Jednak w najbliższych wiosennych planach jestmontaż ksenonów oraz dystanse na koła. Poza tym stanąłem na rozdrożu i nie mogę się zdecydować, którą drogę obrać? Czy stylistycznie pozostawić Tiburona jako piękne, dostojne Coupe w stylu, np. Aston Martina, czy zrobić z niego wściekłą, wielobarwną, dalekowschodnią wyścigówkę w stylu Need for Speed? Z droższych aczkolwiek dostępnych i błądzących mi po umyślnie koncepcji modyfikacji pozostają jeszcze: rozbudowa car audio: porządny (jakość dźwięku nie moc!) wzmacniacz oraz subwoofer, całkowita zmiana układu wydechowego wraz z kolektorem, przeróbka tylnych świateł na LED-owe,

Czy chciałbyś jeszcze coś dodać na koniec tego wywiadu?

Tak, wszystkich czytelników zapraszam na forum Hyundai Coupe Polska www.forum.hyudaicoupe.pl. Czytając historię naszych aut można się naprawdę wyzbyć stereotypowego postrzegania świata motoryzacji. Na zakończenie chciałbym podziękować www.Oley.pl za wykonanie świetnych zdjęć, które macie okazję oglądać w tym artykule.

Rozmawiał Karol Jaszewski

 

Loading ...

Copyright © 2006 Furious.pl - created by Projekty Graficzne

Kontakt & Reklama

Reklama: Alufelgi | pożyczka przez internet | xenon | Odzyskiwanie długów  | ubezpieczenie samochodu  |  Ubezpieczenie OC | Kalkulator OC | kredyt dla firm