|
|
|
|
|
Na naszych łamach rozmawiamy głównie z właścicielami zmodyfikowanych na różne sposoby samochodów. Przedstawiamy też takie auta, które bardzo rzadko można spotkac na naszych drogach. Do tych ostatnich należy właśnie Dodge Charger. Wiele osób kojarzy ten samochód głównie z samochodami z pierwszych lat produckji (przypomnijmy że pierwszy model zjechał z taśm produkcyjnych w 1966 roku). My jednak zaprezentujemy Wam dzis Chargera V generacji z 2006 roku, a opowie nam o nim jego właścicielka - Karolina Leśkiewicz-Gondek Jak zaczła się Twoja przygoda z amerykańską motoryzacją i dlaczego wybór padł właśnie na Dodge'a Charger? Moja przygoda z motoryzacją zaczeła się już w dzieciństwie. Można powieziedzieć, że wychowałam się w warsztacie samochodowym mojego dziadka, który zaraził mnie miłością do aut. Dziadek był nie tylko mechanikiem samochodowym, ale i pasjonatą motoryzacji więc na moich oczach wskrzeszał modele, o których dawno już ktoś zapomniał. Wtedy właśnie mój Tato (również miłośnik motoryzacji) wyjechał do dalekiej Ameryki. Na ścianach warsztatu mojego dziadka pojawiły się, przysłane przez Tate zza oceanu kolorowe plakaty i kalenadarze przedstawiąjace wspaniałe cuda techniki oraz odrestaurowane modele z lat 1950-1970. Możecie sobie wyobrazić jak bardzo różniły sie wtedy od tych, które w PRLu widać było na ulicach. I właśnie wtedy wszystko się zaczeło: nie było internetu ani nawet kolorowych pism motoryzacyjnych (oprócz " Motoru", ktory w tamtych czasach wychwalał jedynie auta z bloku wschodniego), więc jedyne informacje jakie miałam o samochodach z amerykaśskich kalendarzy to krótkie opisy pod zdjęciami.
Odwiedzając Tate, bywałam na pokazach samochodowych nowości w Nowym Jorku i na jednym z nich zobaczyłam wznowiony wlaśnie Dodge Charger; zawsze sceptyczne podchodziłam do tego typu "odświeżania" starych modeli bo jakoś nigdy nie były w stanie dorównać oryginałom. Charger jednak zachował swoją agresywną linie i sportowy charakter, więc wbrew moim obawom zaczął mi się podobać. Niestety był poza moim zasięgiem. Mój mąż Maciej był przeciwnikiem plastikowych amerykańskich automatów, więc nawet nie próbowałam przeforsować tego tematu - bo począwszy od mojego dziadka, ojca i brata, również mój mąż jest miłośnikiem motoryzacji, więc wiedziałam, ze nie uda mi się zmienić jego upodobań (dodam, że jest milośnikiem aut japonskich). I tu jakież było moje zdziwienie kiedy zakomunikował mi, że dostane ten samochód w prezencie. Cieszyłam sie jak ta mała dziewczynka z warsztatu dziadka. I tak właśnie zostałam szczęśliwą posiadaczką mojego wymarzonego Chargera. A kiedy dotarł już do Polski, mój kochany mąż powoli zaczynał sie do niego przekonywać. Udało mi się go zarazić moją pasją do tego stopnia, że na pomysł udoskonalenia Chargera zgodził sie bez wachania. I tak zaczęła siż już nasza wspólna przygoda. Jeżeli miałabyś wymienić wszystkie zalety tego samochodu jak i jego wady, to byłyby to...
Nieukrywam że wadą tego auta jest spalanie paliwa, chociaż przy tak dużym silniku jest to nieuniknione nie tylko w samochodach amerykańskich. Chociaż przy ekonomicznej jeździe po mieście spalanie wynosi okolo 11l, wiec i tak nie jest najgorzej biorąc pod uwage, że Charger z silnikiem HEMI spala około 16l. Wnętrze tego auta jest naszą kwestią sporną, ponieważ faktem jest że jest tu dużo plastiku, ale według mnie, po dodaniu elementów chromowych, zostało to tak skomponowane że w rezultacie wygląda bardzo prosto bez zbędnych ozdobników. Zaleta: Karolinka ślicznie w nim wygląda... Przejdżmy teraz do modyfikacji, które pojawiły się do tej pory w samochodzie..
Dodatkowo zostały przyciemnione szyby i tylne światła oraz przednie migacze co w rezultacie dodało agresywnego wyglądu, zwłaszcza przyciemnienie tylnych świateł spowodowało, że tył wygląda jak jedna bryła. Nowy polerowany grill dwuczęściowy dodał odrobine agresywności. Kolejnym dodatkowym elementem jest komplet felg dwudziestocalowych firmy Hipnotic wheels nadel ZEN z oponami Toyo Proxy4, z których nie ukrywam, jestem niezmiernie dumna bo sama je wybrałam. Uważam że pasują do Chargera doskonale, no a opony Toyo to kolejny element, który mogłabym zaliczyć do zalet bo trzymają się drogi jak żadne inne. Czy w najbliższej przyszłości planujesz dalsze modyfikacje Charger'a?
Rozmawiał Karol Jaszewski
|
|